P jak Powtarzalność koloru

Ważnym elementem identyfikacji wizualnej każdej firmy są kolory firmowe. Pojawiają się one w logotypie oraz większości materiałów drukowanych, w tym w materiałach trafiających do i podlegających ocenie klientów i kontrahentów. Materiały te powinny być oczywiście spójne i konsekwentne nie tylko merytorycznie, ale także projektowo, w tym kolorystycznie.

Cóż, kolor to kolor – granat to granat – tak? No, nie.

Kolor to złudzenie. To fragment widma fali światła, która dociera do naszego oka. Ten sam kolor jest różnie widziany i nazywany przez różne osoby, a przez tę samą osobę różnie odbierany w zależności od rodzaju i natężenia światła oraz kolorów otoczenia. Kupujemy granatowe spodnie (mówi on, bo ona mówi, że one nie są granatowe, tylko niebieskie) – oglądamy je w sklepie w świetle halogenów, ledów, jarzeniówek… fajny odcień… a potem wychodzimy na zewnątrz i… odcień spodni jest inny. Reklamacja, prawda?

O kolorach możemy rozmawiać. Dajmy na to, taki błękit nieba – wiecie, o czym mówię, prawda? Oczywiście chodzi mi o niebo nad Krakowem w słoneczny zimowy dzień, a nie o niebo na południu Prowansji w środku lata… Widzicie to? No więc, o jaki kolor mi chodzi? Firmy zajmujące się kolorami różnie rozwiązują ten problem. Najprostszym rozwiązaniem jest próbnik, w którym każdy możliwy do uzyskania kolor jest pokazany i opatrzony numerem. Np. niebieski, o który mi chodzi to Pantone 658C. Jeśli macie próbnik Pantone, to możecie teraz zobaczyć kolor, o którym mówię.

Kolory możemy przesyłać na odległość. Jest październik, ale jak poczekamy do zimy to zrobię fotkę moim telefonem i wrzucę na tablicę i będziecie mogli zobaczyć to niebo. Nawet będziecie mogli je wydrukować na drukarce w biurze. Tia. Problem w tym, że mój „fon” zapewne nie łapie idealnie koloru, który widzi moje oko, a potem Wasz laptop pokazuje jakieś tam przybliżenie tego, co Wam wysłałem. Każde bowiem urządzenie mające związek z łapaniem, wyświetlaniem lub drukowaniem barw ma swoje ograniczenia techniczne, ogólnie: swoją przestrzeń barw. Dlatego aparaty fotograficzne, obiektywy, skanery, monitory, projektory i drukarki mają tak różne ceny. Chyba nie myślicie, że profesjonalny fotograf modowy trzaska foty fonem? On robi zdjęcia bardzo drogim aparatem fotograficznym używając odpowiedniego, drogiego oświetlenia, następnie obrabia zdjęcia z użyciem drogiego, profesjonalnego oprogramowania i drogiego profesjonalnego monitora, a potem robi wydruki próbne na drogiej certyfikowanej drukarce do proofów. I wtedy, jak się przyłoży, to może osiąga 95-98% zgodności kolorystycznej z oryginałem. I jest happy.

Profile kolorystyczne! – krzykną wierzący w profile kolorystyczne. Profile mają zapewniać przeliczalność kolorów między urządzeniami. OK, mam urządzenie, które potrafi zapisać liczby w zakresie 1 do 10 i drugie, które potrafi wydrukować liczby od 3 do 8. To jak mam wydrukować liczbę 10? Jako 8, prawda? A 9? Też jako 8! I to właśnie są profile kolorystyczne.

Drukowanie kolorów również jest możliwe. Oczywiście nie każdy kolor da się wydrukować, albo raczej: większości z tych, które widzimy nie da się wydrukować. Te, które się da, możemy drukować cyfrowo, offsetowo, sitem lub tampondrukiem, za każdym razem nakładając farbę na podłoże. Jaką farbę i na jakie podłoże? Do offsetu używamy innych farb niż do sitodruku, a ta sama farba wygląda inaczej na papierze offsetowym, inaczej na kredzie a jeszcze inaczej na plastiku. Każda drukarnia używa farb od innego producenta (uwaga: nawet bazowe kolory CMYK mogą mieć różne odcienie) – czasem drogich, a czasem tanich, Pantonów oryginalnych lub mieszanych w garażu „na oko”. Podobnie tonery do maszyn cyfrowych różnią się odcieniami w zależności od maszyny. No dobrze, z farbami nie dojdziemy do ładu, ale nasze podłoże to kreda mat 150 g. Kreda, ale od którego producenta? OK, drukujmy już. Schodzi pierwszy arkusz i oceniamy kolory. W lecie, przy świetle dziennym, czy w zimie przy sztucznym? Ocenia kobieta czy mężczyzna? To świeża farba – jak wyschnie zmieni nieco odcień. No i folia, folia też zmieni odcień…

Czyli co? Nie da się? Nie da się zapewnić powtarzalności kolorów firmowych?

Da się – w pewnym zakresie, za odpowiednią cenę i z mądrym podejściem już na etapie ich wymyślania.

Na etapie dobierania kolorów firmowych unikajmy kolorów trudnych. Kolory firmowe powinny występować w próbniku Pantone i po przeliczeniu na CMYK powinny dawać możliwie zbliżony do oryginału odcień. To zagwarantuje reprodukowalność wybranych kolorów w większości technik druku i wyświetlania. UWAGA: nie każdy kolor Pantone można bezstratnie przełożyć na CMYK, większości kolorów RGB (ekranowych) i CMYK nie da się przełożyć na Pantone.

Wyegzekwujmy od projektanta logo zamkniętą, opisaną w kilku przestrzeniach kolorystycznych (Pantone, CMYK, RGB, WEB) paletę. To zagwarantuje powtarzalność na etapie projektowania, nawet jeśli materiały będą przygotowywane w różnych miejscach przez różnych ludzi. UWAGA: budowanie kolorów za każdym razem od nowa, szczególnie w oparciu o podgląd ekranowy lub kolory RGB, na pewno spowoduje rozbieżności kolorystyczne w materiałach.

Wydrukujmy próbki kolorów w różnych technikach i na różnych podłożach i/lub zachowujmy materiały, z których jesteśmy zadowoleni i przekazujmy je kolejnym podwykonawcom. Takie wzory kolorów to niepodważalny materiał referencyjny dla drukarni gwarantujący powtarzalność koloru na etapie druku. UWAGA: jeśli drukarnia nie dysponuje wydrukowanym wzorem koloru, do którego ma dążyć w druku, to nie uzna reklamacji dotyczącej kolorów.

Wykonujmy wydruki próbne (proofy) ważnych materiałów przed drukiem. To droga metoda, ale nie do uniknięcia, jeśli nie lubimy być zaskakiwani kolorem. Tak naprawdę nie liczą się numery kolorów, próbniki, profile, ani widok na nawet najlepszym monitorze, ale subiektywny odbiór danego materiału firmowego wydrukowanego na danym podłożu oglądanego w danym otoczeniu, a to da się przewidzieć wyłącznie z użyciem proofa. UWAGA: proof może być certyfikowany lub nie; drukarka biurowa nie służy do drukowania proofów.

A przede wszystkim: odpuśćmy. 100% powtarzalności kolorów to target nie do osiągnięcia za żadne pieniądze. Życie jest i tak bardziej kolorowe, więc szkoda czasu 😉

Share on Facebook12Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Tumblr0Email this to someone