Projekt w 5 minut

Co właściwie robi grafik i dlaczego to tak długo trwa?

W świecie poligrafii grafikiem jest zwykle osoba, która ukończyła zaawansowany kurs lub studia poświęcone projektowaniu graficznemu. Na bidę powinna posiadać wiedzę z zakresu plastyki, historii sztuki, typografii, fotografii, marketingu, komunikacji wizualnej, drukarstwa, introligatorstwa oraz opakowań. Powinna również w miarę składnie komunikować swoje pomysły, znać normy zecerskie, umieć czytać znaki korektorskie, poprawnie interpretować zalecenia zawarte w księgach CI oraz opanować w zakresie zaawansowanym garść programów graficznych: Photoshopa, Illustratora, InDesigna, Acrobata, a także pakiet MS Office. Kreatywność, samodzielność, punktualność, znajomość angielskiego i ogromna cierpliwość mile widziane. Do tego dochodzą lata praktyki – im więcej, tym lepiej oczywiście. Czyli grafik to na ogół wykwalifikowany dyplomowany specjalista.

Można też po prostu kupić Corela i zacząć rzezać (zob. wpis „Błędy w plikach”).

Grafik-projektant musi przeprowadzić projekt od pomysłu do druku. Pomysł ma klient, a to, co powstanie, musi dać się wydrukować w drukarni. Lista czynności, jakie musi wykonać grafik przy tworzeniu projektu do druku jest długa i obejmuje m.in. czytanie i pisanie maili (niejednokrotnie długich i skomplikowanych), prace koncepcyjne (rozważanie możliwych rozwiązań, dobieranie materiałów, kolorów i liternictwa) jak i prace czysto manualne wykonywane w programach graficznych (rysowanie, retuszowanie, układanie elementów, nanoszenie korekt).

Czynności te mają bardzo różną czasochłonność. Przeczytanie maila ze słowem „Akceptuję” trwa moment, ale już przeczytanie całej historii maili w poszukiwaniu jednej konkretnej bardzo ważnej informacji może rozciągnąć się do godziny. Przygotowanie do importu dobrej jakości zdjęcia cyfrowego to kilka krótkich operacji w Photoshopie, za to wycięcie modelki z rozwianymi włosami w futrze ze srebrnych lisów to praca na kilka godzin. Są oczywiście skróty i skróciki i nie zawsze wszystko musi być perfekcyjne, ale przecież lepiej, gdy jest.

Warto pamiętać, że grafik zwykle realizuje jednocześnie od kilku do kilkunastu zleceń, musi więc przerywać pracę nad jednym projektem, by kontynuować inny, bardziej pilny, kontrolując przy tym, na jakim etapie jest każdy z rozpoczętych projektów. Inaczej niż wszyscy musi również robić przerwy na jedzenie, sikanie i sen…

Tak, komputer rzeczywiście bardzo pomaga w pracy, również grafika. Ctrl-Z odwraca to, co kiedyś było nieodwracalne i wymuszało rozpoczęcie pracy od początku. Mamy do dyspozycji wersje, wersje wersji i wersje, które odpadły, ale być może wrócą, oraz kilka wersji ostatecznych i ostatecznie zatwierdzonych (ok1, ok2, ok2a itd.), ale… Ale tak naprawdę każda z tych wersji jest tworzona ręcznie. Tak – ręcznie. Rysunek trzeba narysować wirtualnym piórkiem kreska po kresce, wlać w niego kolory wirtualnym wiaderkiem kawałek po kawałku, zdjęcie wyretuszować wirtualnym pędzelkiem piksel po pikselu, każdy element wyciąć lub dociąć wirtualnymi nożyczkami, tekst przeliczyć tak, by się zmieścił, ustawić czcionki: główną, tytułu, sródtytułu, lidu, paginy, tu wytłuścić, tam pochylić, a potem to wszystko „kreatywnie” ułożyć na zadanym formacie tak, by się zmieściło, by było czytelne i „ładne”. Wirtualnie, na ekranie, ale wciąż ręcznie. W programach graficznych nie ma ikonek „usuń zmarszczki tej pani po prawej”, „zmień kolor auta na pierwszym planie”, „zmieść 3 strony tekstu na formacie A5” czy „popraw nasz numer telefonu na właściwy”. Jest duży postęp, ale nie aż taki. Nadal trzeba wykonać określoną liczbę ręcznych operacji w określonym czasie by uzyskać określony efekt. Im mniej operacji, tym mniej straconego czasu, czyli… tym taniej.

Swoją drogą, wpis klienta na portalu zleceniowym dla grafików: „Zlecę zaprojektowanie logo, papieru firmowego i wizytówek, budżet: 100 zł” świadczy o totalnej ignorancji i/lub bardzo niskiej kulturze osobistej (brak szacunku dla wykształcenia, wiedzy i doświadczenia drugiego człowieka).

 

Jak można pomóc grafikowi? Można np. zapewnić czytelną, możliwie pełną i konkretną informację („Poprzedni telefon szefa…” – czyli który, i kto jest szefem?); unikać w korespondencji słów takich jak „chcę” (gwiazdkę z nieba?), „ładne” (bo „ładne” jest względne i nic nie znaczy), „przesuńmy” (sugeruje pomoc, której grafik jednak nie otrzyma); pamiętać o różnicach w kalendarzach i zegarach, jakimi posługują się klient („Ojej, jutro targi!”), grafik („Jest po szesnastej.”) i drukarnia („To będzie schnąć dwa tygodnie.”). Hmm… no tak… jak widać nie za wiele da się zrobić… Ale warto próbować, bo wtedy – być może – nasz wymarzony projekt rzeczywiście powstanie w 5 minut. Powodzenia!

 

Share on Facebook7Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Tumblr0Email this to someone