R jak Raster

W druku raster to symulacja obrazu wielotonalnego za pomocą obrazu jednotonalnego w postaci drobnego wzoru. Skomplikowane? Tylko trochę.

Jeśli malujemy farbami, kolor szary uzyskujemy „rozcieńczając” czerń wodą lub mieszając z bielą. Dzięki temu zabiegowi mniej czarnej farby trafia na papier i kartka wydaje się szara, a nie czarna. Jednak w druku musimy nałożyć na papier 100% nierozcieńczonej farby, aby więc uzyskać złudzenie szarości, zamieniamy jednolitą szarość na drobne, regularnie rozstawione czarne kropki, które tworzą złudzenie szarości. Jasność (walor) kontrolujemy teraz przez zmianę wielkości kropek – środki kropek są regularnie rozstawione, więc im większe są kropki (im bardziej styczne), tym ciemniejsza jest szarość przez nie budowana. [rys.]

Jeśli podobnie jak z czernią postąpimy z każdą z pozostałych składowych druku (C, M, Y), to każdą z nich możemy tonować w zakresie 0-100%. To właśnie umożliwia uzyskanie całej palety barw. Np. 100% czerni to kolor czarny, raster 50% czerni to średnia szarość, raster 10% czerni to lekkie zaszarzenie podłoża. 100% niebieskiego i 100% żółtego to kolor trawy, ale 100% żółtego i 20% niebieskiego to zazieleniony żółty. Itd. [rys.]

Niestety, trafiamy na pewien techniczny szkopuł. Nośnikiem, który przenosi farbę na papier jest płyta drukarska. To na niej naniesiony jest raster, który buduje obraz. Płyta ta ma pewną graniczną czułość – „nie widzi” kropek mniejszych niż 3-4% rastra, a kropki powyżej 98% rastra traktuje jak 100%. W praktyce nie da się więc uzyskać rastra odwzorowującego walor poniżej 4% – poniżej 4% raster zanika. Czyli kolor o składowych CMYK 6/0/3/3 (%) widoczny na ekranie jako brudny jasny zielony, zostanie wydrukowany jako… jasny niebieski (6/0/0/0). Podobnie raster powyżej 96% zostanie zalany farbą i da nam aplę, co spowoduje zmianę każdego koloru, w którym którakolwiek ze składowych przekroczy 96% właśnie. [rys.]

Co z tego wszystkiego wynika? Najczęściej – frustracja. Na ekranie było tak pięknie, a w druku wyszło tak koszmarnie.

Można oczywiście uniknąć nerwów powierzając projektowanie plakatów, ulotek, broszur i katalogów profesjonaliście. Granica dzieląca grafików na poligraficznych i webowych usypana jest właśnie z rastra. Doświadczony grafik poligraficzny zna ograniczenia druku, pracuje na innych ustawieniach programów niż grafik webowy, inaczej buduje i kontroluje kolory, eliminuje w projektach elementy mogące sprawić niespodziankę w druku, rozumie potrzebę dodawania spadów i wykonywania proofów. I zwykle niestety jest droższy, ale zapewne nie o wartość nieudanego nakładu, który trafia do kosza.

Suma gęstości rastrów składowych CMYK to legendarne nafarbienie. Ale o tym innym razem.

Share on Facebook4Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Tumblr0Email this to someone